I was born in a cross-fire hurricane spiewał Jagger

Urodziłem się w roku 1968. Mama była na 4 roku studiów, jeszcze szumiało Jej w uszach gromkie hasło „Studenci do nauki, Syjoniści do Syjamu”

Bardzo późno zacząłem pisać piosenki, chwilkę przed trzydziestką.

Przyjaciele pytali dlaczego biorę się za Country?

Całą młodość kolekcjonowałem artystów wytwórni ECM, albo skakałem na hardcorowych koncertach.

Gdzieś na murze przeczytałem „Gentleman to ten, który bierze się za przegrane sprawy”

Dominował hip-hop, brit-pop był w defensywie, grunge całkiem passé.

Country? Czemu nie Disco Polo? – zakpił hardcorowiec Darek.

Ja już wtedy miałem głowę za południową granicą, gdzie grała Drucha Trava, od bluegrassowców z Sumperka dowiedziałem się o New Grass Revival.

Grupa Furmana to była błogosławiona siła niewiedzy, nie było błędów ani w muzyce ani w konstruowaniu utworów ani w doborze tekstów – tylko czysty entuzjazm i radość.

Piosenki, bez żadnych kalkulacji powstawały szybko i szybko znajdowały słuchaczy.

Po premierze piosenki ETZ – która miała miejsce w bielskim ZAPIECKU, pub miał być, decyzja rady mieszkańców, zamknięty na skutek chóralnie powtarzanego refrenu przez nietrzeźwych gości, opuszczających lokal.

Pasja i radość udzielały się odbiorcom, ETZ wygrała konkurs na piosenkę radia kierowców,

potem już poszło z górki.

Modlitwa Wracających” wygrała wszystkie nagrody Pikniku Country w roku 2001, do dziś przynosi mi drugą pensję z rozliczeń ZAiKSu.

Potem było wiele koncertów, bywało że 100 rocznie nikogo nie dziwiło.

Wreszcie nienasycenie przyniosło jeszcze jedną inspirację, to korzenie Rock’n Roll’a.

Rockabilly Rules OK” i tak napisaliśmy program, spolszczając piosenki Dr. Feelgood’a i Briana Setzer’a – Zgredybillies zrobiło dużo szumu – „Całe życie na kredycie” niewyobrażalnie bez protektoratu wielkich wytwórni płytowych, trafiło na setlistę Trójki by w końcu znaleźć się na tej sławnej liście przebojów.

Więcej sukcesów nie pamiętam, kilka spektakularnych klęsk zachowam do czasów, w których samozachwyt zacznie mnie unosić.

Pisałem i piszę teksty dla Was, czyli tych których słowo nie przeraża (wnioskuję z faktu, że doczytaliście aż dotąd).

Piszę o tym co podsłuchałem pracując z Wami, bawiąc się wśród Was lub gubiąc drogę w Waszym mieście.

Mogę dumnie powiedzieć, że mój dyletantyzm pozwolił mi „nażyć się”…aby pisać.

Od magisterki z Epistemologii po zacieranie betonu i czyszczenie rynien.

Od pracy w Pogotowiu Opiekuńczym po katechezę w przedszkolu.

Od przecięcia pępowiny pierworodnego po ostatni uścisk dłoni konającego.

Nic wielkiego, ale historie biorą się z bliskości .

Dla mnie tekst jest bardzo ważny, dlatego niektórym piosenkom zmieniają się zwrotki, poprawiam je albo aktualizuję.

Dobiegam pięćdziesiątki, dlatego czas na uruchomienie własnego szyldu, kilkadziesiąt piosenek czeka na nagranie, na prezentację, na Waszą drodzy słuchacze ocenę.